7 największych kłamstw, którymi nakarmiły nas w tym roku media

Jak wszyscy wiemy, fundamentalnym zadaniem mediów jest obiektywne informowanie społeczeństwa o sprawach, które są ważne z punktu widzenia tegoż właśnie społeczeństwa. Tymczasem, jak słusznie zauważył już 40 lat temu kanadyjski filozof i specjalista od komunikacji Marshall McLuhan - "media nie są pomostem między człowiekiem a naturą; są naturą". Żyją niezależnie od świata, które opisują i same tworzą świat, który żyje niezależnym życiem.

Już dawno przestały być zwierciadłem, które "przechadza się po gościńcu". Stały się raczej znanym z wesołych miasteczek "gabinetem luster", który przepoczwarza i zniekształca rzeczywistość ukazując ją w totalnym oderwaniu od prawdy. Prawda bowiem, w dobie postmodernizmu, stała się pojęciem czysto teoretycznym i przesiąkniętym subiektywizmem.

Właśnie dlatego, nasza lista największych "oszustw medialnych" ubiegłego roku, zawiera nie tylko największe kłamstwa, na które dali się nabrać dziennikarze pracujący w różnych redakcjach. Zawiera też kilka kłamstw, które dziennikarze sami wytworzyli - niektórzy z lenistwa, inni z głupoty, a jeszcze inni - z przemożnej chęci manipulacji faktami.

Oto 7 największych, naszym zdaniem, kłamstw i oszustw medialnych ubiegłego roku:

7. JFK, czyli zdjęcie, które nic nie zmieniło

28 12 2009 roku amerykański serwis TMZ opublikował zdjęcie Johna F. Kennedyego, które zdaniem dziennikarzy portalu, mogło "zmienić historię". Sensacyjna fotografia przedstawiać miała rzekomo amerykańskiego prezydenta na luksusowym jachcie, w towarzystwie kilku rozebranych kobiet.

Dziennikarze portalu TMZ wysunęli hipotezę, iż ujawnienie tego zdjęcia w roku 1950 (wówczas, kiedy ich zdaniem zostało zrobione) mogło pogrzebać karierę polityczną JFK. Pomysł amerykańskich dziennikarzy podchwyciły wszystkie liczące się gazety i portale informacyjne. O sprawie napisał m. in. USA Today i Boston Globe. Również polskie media opisały sprawę "zdjęcia, które mogło zmienić historię"

Tymczasem, jak doniósł serwis "The Smoking Gun", zdjęcie, które miało przedstawiać Kennedyego, jest w rzeczywistości zdjęciem pochodzącym z 1967 roku i wykonano je podczas sesji dla Playboya. Nie mogło być na nim amerykańskiego prezydenta, gdyż ten nie żył już od czterech lat. Tym samym - zdjęcie, które miało zmienić historię, nie zmieniło... nic.

6. Jacek Pałasiński, czyli zagubiony dziennikarz TVN24

Wpadka, która przytrafiła się Jackowi Pałasińskiemu, jednemu z dziennikarzy telewizji TVN24. Redaktor Pałasiński opowiadał o katastrofie samolotu linii lotniczych Air France, który zniknął z radarów nad amazońską dżunglą. W tym samym czasie, za jego plecami, wyświetlane były przerażające sceny ilustrujące makabryczną katastrofę. Widzowie czołowej stacji informacyjnej w Polsce, słuchali relacjonującego dziennikarza i obserwowali... zdjęcia z serialu "Lost" (Zagubieni).

Redaktor Pałasiński nie był oczywiście świadom tego, że prezentowane przez niego zdjęcia pochodzą z filmowego studia. Dramatyczne fotografie pokazywały rozpadającą się od środka kabinę pasażerską. Jak przekonywał dziennikarz TVN24 - wykonał je pasażer, którego późniejszy los był nieznany. Jack? Sawyer? A może Charlie?

5. Aro Korol, czyli "brytyjski reżyser" zwiastunów filmowych

28 07 2009 roku Gazeta Wyborcza opublikowała artykuł, w którym opisano historię "brytyjskiego reżysera", który "nakręcił film" pt. "Córka Hitlera" o rozgłośni o. T. Rydzyka. Radio Maryja zostaje w filmie przedstawione jako siedziba odradzającego się antysemityzmu i neonazizmu. Ojciec T. Rydzyk pełni rolę Goebbelsa, a zdjęcia ze spotkania słuchaczy Radia Maryja zderzone są ze zdjęciami z obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Dziennikarze medium tak opiniotwórczego, jak Gazeta Wyborcza, nie mogli nie wspomnieć o takim filmie. W opisującym rzekomy film artykule, można było przeczytać, iż jest to dzieło: "(...) brytyjskiego reżysera, który zrobił film o rozgłośni ojca Rydzyka."

Tymczasem, brytyjski reżyser, to... Polak, który od lat mieszka w Wielkiej Brytanii. Nie zrobił on też filmu - nakręcił tylko dwuminutowy zwiastun. Co więcej - Aro Korol nie jest też reżyserem. Nakręcił jedynie kilka amatorskich filmików, które można obejrzeć na jego stronie na YouTube. Dalej, dziennikarze Gazety napisali: Aro Korol jest autorem filmu "Córka Hitlera". Film jednak jeszcze nie powstał. Na razie istnieje jedynie jego zwiastun. Aro Korol nie jest zatem autorem filmu, a jedynie autorem zwiastuna.

Znów, jak w przypadku opisywanego wyżej zdjęcia Kennedyego, ruszyła cała "medialna machina". News o filmie, który kręci "brytyjski reżyser" pojawił się we wszystkich liczących się mediach w kraju. Sprawę opisała Wirtualna Polska, Dziennik, Rzeczpospolita, Onet i Interia. Absolutnie nikt nie zadał sobie trudu i nie sprawdził, kim jest Aro Korol. Nikt też nie zadał pytania - dlaczego dziennikarze Gazety Wyborczej robią reklamę temu konkretnemu amatorowi, który nakręcił ten konkretny zwiastun?

4. ThisMan.Org, czyli człowiek, który przyśnił się specjalistom od marketingu

W mediach bardzo często działa swoisty mechanizm kuli śnieżnej, którego świadomi są oczywiście specjaliści od marketingu. Za ów efekt odpowiadają między innymi bezrefleksyjnie kopiowane i przetwarzane informacje, które z malutkiej, pozornie nic nieznaczącej historii, urastają nagle do zjawiska o wymiarze globalnym.

W ten właśnie sposób o historii człowieka widocznego na zdjęciu po lewej, przeczytać można było wszystkich gazetach i portalach internetowych na całym świecie. Media opisywały historię, która zaczęła się w Nowym Jorku, w gabinecie psychiatrycznym. Jeden z pacjentów amerykańskiego psychiatry miał rzekomo sporządzić portret pamięciowy tajemniczego mężczyzny, który bardzo często nawiedzał go w snach. Ten sam portret wkrótce zwrócił uwagę innego pacjenta, który twierdził, że również regularnie widuje w snach tego mężczyznę. Rozpoczęła się w ten sposób swoista lawina. Wszyscy uważali, że gdzieś już widzieli tego mężczyznę.

Tymczasem, cała akcja jest sprytnie zaplanowaną akcją reklamową, niezwykle charakterystyczną dla tzw. marketingu partyzanckiego. Podchwycona i powielona przez większość gazet świata historia "tajemniczego mężczyzny", została zaplanowa przez niejakiego Andrea Natella'ego, dyrektora włoskiej agencji reklamowej guerrigliamarketing.it. Jako pierwsi ujawniamy fakt, iż ta niecodzienna kampania reklamowa ma wypromować film koreańskiego reżysera Lee Jeong Beoma, pt. "This Man", który wejdzie na ekrany kin latem 2010 roku.

3. "Młodzi nie chcą krzyża", czyli sen Gazety Wyborczej

Machina medialna, która ruszyła po publikacji tekstu "Młodzi nie chcą krzyża", rozpoczęła wielką debatę na temat "obecności krzyża" w przestrzeni publicznej. Gazeta Wyborcza opisywała, iż uczniowie polskich szkół średnich nie chcą w szkołach krzyży. Sześciu różnych autorów piszących teksty, kilka listów poparcia, zaangażowanie profesorów, publicystów i wielu osób, które odnosiły się do sprawy "krzyża" i opisywały "wojnę pokoleń" o religię. Tyle ze strony Gazety Wyborczej.

Oczywiście, tutaj znowu zadziałała medialna machina bezrefleksyjnego kopiowania i przetwarzania. Nikt, albo przynajmniej niewielu, zadało sobie pytanie o to, kim są ci "młodzi", o których pisała Gazeta Wyborcza? Kim są ci, od których w rzeczywistości cały "protest" się rozpoczął?

Zatem, "młodzi nie chcą krzyża", oznacza, że "troje uczniów wrocławskiego liceum nie chce krzyża". Główna inicjatorka to uczennica klasy maturalnej Zuzanna Niemier (18 l.), prywatnie związana z Mariuszem Agnosiewiczem (30 l.) (właściwie: Mariusz Gawlik), który jest m. in. założycielem antyklerykalnego serwisu racjonalista.pl." O tym, "dziennikarze" Gazety Wyborczej, nie wspomnieli. Być może uznali, że są to informacje mało istotne i nic nieznaczące.

2. Wybuchowy dzwonek, czyli meteoryt na Łotwie

19 10 2009 roku sensacyjna informacja o meteorycie, który wybuchł na Łotwie znalazła się wśród doniesień agencji prasowych na całym świecie. Łotewscy korespondenci w obszernych relacjach informowali o meteorycie, który uderzył w okolicach miejscowości Mazsalaca w północnej części Łotwy.

Już wtedy pojawiły się spekulacje, że krater powstały rzekomo w wyniku upadku meteorytu, został stworzony siłą ludzkich rąk. Później informacje te potwierdziły się - do mistyfikacji przyznał się operator jednej z sieci komórkowych.

Reprezentująca firmę Vita Sirica powiedziała, że w kopaniu dziury udział wzięło 9 osób. Po wydrążeniu w ziemi otworu, umieszczono w niej chemikalia, które zostały podpalone. W ten sposób udało się stworzyć iluzję, że w miejscu tym doszło do katastrofy spowodowanej przez meteoryt.

1. Cały świat "zrobiony w balona"

15.10.2009, około godziny 21.00, wszystkie telewizje i portale internetowe z całego świata, zmieniły nagle swoje "ramówki" i przerwały nadawane programy. Na całym świecie niemal jednocześnie rozpoczęły się relację z tego, co działo się w Kolorado, gdzie sześcioletni chłopiec wdrapał się do przypominającego talerz kosmiczny balonu domowej roboty, wypełnionego helem, który uniósł go w powietrze.

Chłopca, którego szukał cały świat, odnaleziono schowanego we własnym domu. Cała "akcja" okazała się mistyfikacją obliczoną jedynie na zyskanie sławy. Historia swój finał znalazła w sądzie - rodzice słynnego już chłopca pójdą do więzienia. Ojciec, Richard Heene, trafi do więzienia na trzy miesiące, a odsiadywanie wyroku rozpocznie 11 stycznia. Na sali sądowej skruszony i zrozpaczony mężczyzna wyznał ze łzami w oczach: "Jest mi bardzo, bardzo przykro i chciałbym przeprosić wszystkich ratowników i ludzi, którzy byli zaangażowani w tę akcję."

Im większe kłamstwo, tym ludzie łatwiej w nie uwierzą.

Powyższy cytat z Josepha Goebbelsa pokazuje starą prawdę, której media nauczyły się bardzo szybko.

Dlatego też, na naszej liście znajdują się tylko ewidentne kłamstwa, które może zweryfikować każdy z Was, za pomocą wyszukiwarki internetowej i odrobiny dobrej woli.

Przerażające jest jednak to, ilu medialnych kłamstw nikt nigdy nie sprostuje, nie odkłamie i nie wyjawi prawdy na ich temat. W wielkiej medialnej machinie przekazywanie informacji nie jest już środkiem zbliżającym do prawdy, tylko źródłem utrzymania.